• Styczeń.

    Styczeń.

    Styczeń. Lubię zimę. Nie rozumiem, jak można nie lubić tego czasu. Wszystko jest takie magiczne, nastrojowe. Domy ubrane w światełka, zapach grzanego wina i pomarańczy, wieczory z książką. Swetry wybaczają kilogramy od gorącej czekolady, a padający śnieg za oknem, kiedy siedzisz w ciepłym domu, sprawia, że czujesz się spokojnie. Musisz przyznać, że to wszystko sprzyja temu,…

    czytaj dalej …

  • Grudzień.

    Grudzień.

    Grudzień. Jeżeli w marcu jak w garncu, to nie wiem, jak określić grudzień. Zawsze zostawiam sobie ten miesiąc luźniejszy. Nie jeżdżę na recenzje, ogarniam najistotniejsze sprawy. Mimo tego, ilość tematów, które się namnożyły, mogłabym rozdzielić na kilka miesięcy! Nigdy nie rozumiałam ludzi, którzy na sam koniec zostawiają do załatwienia świąteczne sprawy. U mnie choinka ubierana…

    czytaj dalej …

  • Listopad.

    Listopad.

    Listopad. Nie ma to, jak pisać tekst o minionym miesiącu w połowie kolejnego. Niedoczas wychodzi z każdej strony! Pokaz mody, dobre jedzenie, świetne hotele, tatuaże, lokalne granie…listopad był bardzo intensywny dlatego, ograniczę się do obrazków. Było świetnie! Lubię Dolny Śląsk, dlatego go tak często odwiedzam. Mają świetne jedzenie, co pokazały moje dwa ostatnie odkrycia: Stekownia…

    czytaj dalej …

  • Październik.

    Październik.

    Wspólny czas, wyjścia w góry, do lasu, na grzyby. Jedzenie, prace ogrodowe, przyjmowanie gości. Właśnie takim momentom poświęciłam październik. Posadziliśmy sad, lawendę, cudne trawy i róże. Wisteria pnie się ku górze dachu, a altana zarasta bluszczem. Ogród w Chacie Drwala nabiera wyglądu! Piękne są tam zachody słońca i złota godzina. Widok na Tatry zapiera dech…

    czytaj dalej …

  • Wrzesień.

    Wrzesień.

    Wrzesień. Minął zdecydowanie za szybko. Dopiero co pisałam ci o sierpniu. Tradycyjnie dużo podróżowaliśmy. Dzięki temu przywiozłam wiele fajnych miejsc! Co więcej, recenzje w tym roku zdominowały mój czas wolny, z czego bardzo się cieszę! Na jesień postawiłam na podróże. Dzięki temu wróciłam z ciekawymi polecajkami. Jeżeli nie udało ci się nadążyć za mną, to…

    czytaj dalej …

  • Sierpień.

    Sierpień.

    Sierpień od dziecka kojarzy mi się ze żniwami. Widok balotów na ścierniskach zawsze wywołuje u mnie nutkę nostalgii. Wiem, że jesień zbliża się dużymi krokami. Wakacyjny vibe nas nie opuszczał. Zrobiliśmy sobie mały urlop połączony z recenzją Domów Konesera na Mazurach. Dawno się tak nie ubawiłam, zwłaszcza na kajakach. Spływ rzeką Wel okazał się trudniejszy, niż zakładaliśmy i czuliśmy się…

    czytaj dalej …

  • Lipiec.

    Lipiec.

    Lipiec! Miałam wrażenie wiecznego „nieogarnięcia się”. Ja, mistrz logistyki zostałam wciągnięta w chaos. „Jak do tego doszło? Nie wiem”-cytując klasyka. Dobra, przyznam się, że system rozwaliła mi dieta ARBONNE. Nic Wam jeszcze o niej nie napiszę, bo to dopiero połowa mojej przygody z nią, ale na razie ciężko mi się do niej przyzwyczaić. I nie chodzi tu o jedzenie…

    czytaj dalej …

  • Czerwiec.

    Czerwiec.

    Czerwiec. Kiedy ten miesiąc minął-nie wiem. Jak w życiu dzieje się dużo przyjemnego, to czas leci nieubłaganie. W czerwcu byliśmy na dwóch końcach Polski! Bardzo przyjemnych końcach. Miesiąc obfitował w doznania, jeżeli przegapiłeś wpisy z ostatnich tygodni, to tu znajdziesz podsumowanie. Zawsze jest dobry moment, żeby uciec nad morze. Odwiedziliśmy mój ulubiony zakątek nadmorskiego wypoczynku-…

    czytaj dalej …

  • MAJ

    MAJ

    Maj. Intensywny miesiąc jak na początek wiosny. Bo u nas jeszcze trwa wiosna. Właściwie to mam wrażenie, że dopiero się rozwija. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się chodzić w puchowej kurtce i zimowych butach w maju.Taki urok mieszkania w Zakopanem. Rozkręcam się coraz bardziej, jeżeli o to miasto chodzi, a poznawanie go od strony mieszkańca jest piękne.…

    czytaj dalej …

  • KWIECIEŃ

    KWIECIEŃ

    To mój pierwszy kwiecień jako mieszkaniec Zakopanego i przyznam się szczerze, że jest to dziwne doświadczenie. Kiedy w całej Polsce budzi się wiosna, tu nadal zalega śnieg. Dużo śniegu. Najśmieszniej było, jak pojechaliśmy do Krakowa na Wielkanoc na jeden dzień. Zielono, przyjemnie, wszyscy lekko ubrani, żółte kurczaczki w koszykach, a na drugi dzień my w Zakopanem na skiturach przy zamarzniętym na…

    czytaj dalej …